Środa za środą przemija, a ja najczęściej w czwartek rano sobie uświadamiam, że znowu się spóźniłam na WDiC u Maknety.
A że spóźniać się nie lubię, więc odpuszczam.
Zresztą, jakoś mało czytam ostatnio, nie wiem dlaczego.
Obecnie słucham. 'Wspomniemia Brudnegp Anioła' Mankella. Wypożyczyłam sobie audiobooka, no i pojawiła się zagwozdka. Słucham na czytniku, nie mam odtwarzacza CD, i chciałam jak zawsze przełożyć sobie pliki na ten czytnik. Przełożyłam, ale jakieś zabezpieczenie sprawia, że odtwarza się tylko jedna ścieżka.
Wykonałam więc rzecz, której za bardzo nie lubię - ściągnęłam te pliki z internetu. I słucham. I zastanawiam się przy okazji, czy to już jest piractwo, czy jeszcze nie ... Płytka wszak fizycznie leży na półce ...
Robótkowo dzieje się dużo więcej. Zakończyłam wreszcie Dziki Róż, już wszystko, co miało być, jest gotowe. Przy okazji zaczęłam przeżywać sprawę vatu, ale ten temat już poruszałam przy okazji Dzikiego Różu, więc nie będę się powtarzać.
Dziergam sobie czapki w ramach wyzwania 12 czapek w jeden rok, jestem przy kwietniowej, ale chcę nadrobić przez lato.
Trochę bawię się w tłumaczenie wzorów i potem ich testowanie.
Oraz, natchnienie mnie chwyciło na nietypową chustę dla kuzynki, zaczęłam wczoraj i idzie dość sprawnie. Pewnie dlatego, że wcześniej przez prawie tydzień trwała praca koncepcyjna.
I jeśli chodzi o ostatni okres, to chyba tyle. Może jeszcze tylko jedno - postanowiłam wreszcie sprawdzić, jak się robi skarpety na drutach, ale dojrzewam do tego przedsięwzięcia raczej powoli :)
Pozdrawiam serdecznie i słonecznie :))))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytanie i dzierganie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytanie i dzierganie. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 lipca 2015
środa, 27 maja 2015
WDiC - Dziki róż i Stara baśń
Środa - Wspólne Dzierganie i Czytanie z Maknetą.
Czytam 'Starą Baśń', obecnie lektura do gimnazjum, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Akcję pamiętam tylko w ogólnych zarysach, więc czyta się dobrze. A nawet, jak to ze mną i Kraszewskim bywa, znajduję bardzo fajne cytaty, które często wchodzą na stałe do mojego repertuaru (jeden parę lat temu dość znacząco wpłynął na bieg mojego życia, właściwie to bardzo znacząco, ale to długa opowieść nie związana z dzierganiem).
Tym razem wspaniały cytat z pieśni do słońca na noc Kupały. Całość pieśni wygląda tak, że Prasłowianie zwracają się do Słońca, aby świeciło, grzało, żywiło, budziło, lało promienie światła, dawało życie itd, taki standard. A wśród tego standardu jest taka perełka: "... do życia obudzaj chuć..." Czyż nie cudowne, zwłaszcza w kontekście deszczowego maja?
Przeczytałam Wędrującą Książkę - 'Sklep na Blossom Street'. Fajnie się czyta, tematyka przyjemna, pokazana w miarę wyważony sposób, taki nawet nie do końca amerykański, co akurat było bardzo miłe. Zabieram się za przygotowanie przesyłki dla następnej czytelniczki :)
Dziergam chustę zapowiadaną w ostatnim poście. Co prawda większości komentujących bardziej podobała się farbowanka zielona, ja jednak najpierw wzięłam na warsztat 'dziki róż' (to nazwa koloru z farbki). A zielony kłębek leży na wierzchu i czeka na skonkretyzowanie koncepcji.
Pozdrawiam radośnie :)))
Czytam 'Starą Baśń', obecnie lektura do gimnazjum, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Akcję pamiętam tylko w ogólnych zarysach, więc czyta się dobrze. A nawet, jak to ze mną i Kraszewskim bywa, znajduję bardzo fajne cytaty, które często wchodzą na stałe do mojego repertuaru (jeden parę lat temu dość znacząco wpłynął na bieg mojego życia, właściwie to bardzo znacząco, ale to długa opowieść nie związana z dzierganiem).
Tym razem wspaniały cytat z pieśni do słońca na noc Kupały. Całość pieśni wygląda tak, że Prasłowianie zwracają się do Słońca, aby świeciło, grzało, żywiło, budziło, lało promienie światła, dawało życie itd, taki standard. A wśród tego standardu jest taka perełka: "... do życia obudzaj chuć..." Czyż nie cudowne, zwłaszcza w kontekście deszczowego maja?
Przeczytałam Wędrującą Książkę - 'Sklep na Blossom Street'. Fajnie się czyta, tematyka przyjemna, pokazana w miarę wyważony sposób, taki nawet nie do końca amerykański, co akurat było bardzo miłe. Zabieram się za przygotowanie przesyłki dla następnej czytelniczki :)
Dziergam chustę zapowiadaną w ostatnim poście. Co prawda większości komentujących bardziej podobała się farbowanka zielona, ja jednak najpierw wzięłam na warsztat 'dziki róż' (to nazwa koloru z farbki). A zielony kłębek leży na wierzchu i czeka na skonkretyzowanie koncepcji.
Pozdrawiam radośnie :)))
środa, 6 maja 2015
WDiC - Akunin, czapeczka i mitenki do testowania
Jak ja dawno nic nie czytałam, nastąpił etap przestoju i zastoju.
Całe szczęście, wygląda, że już się skończył, i wracam do Wspólnego Dziergania i Czytania u Maknety.
Czytam Akunina. Najpierw przeczytałam 'Kochanka Śmierci', a teraz 'Dekoratora'. Wybór tytułów nie był mój, po prostu akurat to było dostępne w bibliotece. Takie 'chybił-trafił'.
Książki mi się podobają, ciekawie przedstawione miejsce akcji, ciekawie zarysowani bohaterowie, bardzo ładny język i takie leciutkie poczucie humoru. Polecam :)
Dziergam czapeczkę dla malutkiego dzidziusia. Z sonaty, jak udziergam, to pokaże, bo na razie jeszcze sama do końca nie wiem, jak ma wyglądać. Taki udzierg eksperymentalny.
Dodatkowo, tak jak już pisałam w poprzednim poście z koronkowym szalem, postanowiłam przetłumaczyć swoje wzory na polski. Już zaczęłam, idzie mi dość dobrze, testerki się zgłaszają, a to oczywiście napełnia nową energią i entuzjazmem.
Skorzystam więc z okazji i ogłoszę 'nowy nabór' - szukam testerek do polskiej wersji mitenek. Włóczka typu 'worsted', robione na okrągło, z takim czymś, co trochę wygląda na warkocze, ale warkoczami nie jest. Nie prezentowałam ich jeszcze na blogu, więc kilka zdjęć:
Wzór nazywa się March Weather, czyli Marcowa Pogoda. Wiem, już maj, ale pogoda prawie taka sama, jak wtedy, gdy robiłam zdjęcia. Może tylko trawka bardziej się zieleni i świeże listeczki na drzewach :)
Gdyby któraś z moich miłych Czytelniczek chciała wykonać taką parę na chłodne majowe dni, proszę, zgłaszajcie się w komentarzach albo na maila :)
Pozdrawiam gorąco i słonecznie :)))
Całe szczęście, wygląda, że już się skończył, i wracam do Wspólnego Dziergania i Czytania u Maknety.
Czytam Akunina. Najpierw przeczytałam 'Kochanka Śmierci', a teraz 'Dekoratora'. Wybór tytułów nie był mój, po prostu akurat to było dostępne w bibliotece. Takie 'chybił-trafił'.
Książki mi się podobają, ciekawie przedstawione miejsce akcji, ciekawie zarysowani bohaterowie, bardzo ładny język i takie leciutkie poczucie humoru. Polecam :)
Dziergam czapeczkę dla malutkiego dzidziusia. Z sonaty, jak udziergam, to pokaże, bo na razie jeszcze sama do końca nie wiem, jak ma wyglądać. Taki udzierg eksperymentalny.
Dodatkowo, tak jak już pisałam w poprzednim poście z koronkowym szalem, postanowiłam przetłumaczyć swoje wzory na polski. Już zaczęłam, idzie mi dość dobrze, testerki się zgłaszają, a to oczywiście napełnia nową energią i entuzjazmem.
Skorzystam więc z okazji i ogłoszę 'nowy nabór' - szukam testerek do polskiej wersji mitenek. Włóczka typu 'worsted', robione na okrągło, z takim czymś, co trochę wygląda na warkocze, ale warkoczami nie jest. Nie prezentowałam ich jeszcze na blogu, więc kilka zdjęć:
Gdyby któraś z moich miłych Czytelniczek chciała wykonać taką parę na chłodne majowe dni, proszę, zgłaszajcie się w komentarzach albo na maila :)
Pozdrawiam gorąco i słonecznie :)))
środa, 18 marca 2015
WCiD - Ewa Moreno i Mitenki
Środowe wspólne czytanie i dzierganie.
Czytam kryminał. Jak prawie zawsze, kryminały i historyczne to moje ulubione. 'Sprawa Ewy Moreno', powieść osadzona w bliżej nieokreślonym miejscu w Europie, taka trochę zawieszona w przestrzeni, nazwy miejscowości takie trochę holenderskie, trochę szwedzkie, a czasami trochę polskie. Wszystko przemieszane, nie wiadomo, gdzie się jest. Ale fajnie się czyta, polecam.
Dziergam mitenki. To ostatnio moje główne zajęcie, dzierganie mitenek. Pierwszą całkowicie zakończoną i opracowaną parę przedstawiłam we wczorajszym poście, TUTAJ, kolejne pojawią się wkrótce. W międzyczasie zastanawiam się nad tłumaczeniem wzorów na polski, i w sumie uzależniam to od znalezienia testerek. Zapraszam chętnych do kontaktu, niekoniecznie muszą to być mitenki, mogą być inne wzory :)
Pozdrawiam radośnie, dziś się urodził Adaś, nowy członek naszej rodzinki :)))
Czytam kryminał. Jak prawie zawsze, kryminały i historyczne to moje ulubione. 'Sprawa Ewy Moreno', powieść osadzona w bliżej nieokreślonym miejscu w Europie, taka trochę zawieszona w przestrzeni, nazwy miejscowości takie trochę holenderskie, trochę szwedzkie, a czasami trochę polskie. Wszystko przemieszane, nie wiadomo, gdzie się jest. Ale fajnie się czyta, polecam.
Dziergam mitenki. To ostatnio moje główne zajęcie, dzierganie mitenek. Pierwszą całkowicie zakończoną i opracowaną parę przedstawiłam we wczorajszym poście, TUTAJ, kolejne pojawią się wkrótce. W międzyczasie zastanawiam się nad tłumaczeniem wzorów na polski, i w sumie uzależniam to od znalezienia testerek. Zapraszam chętnych do kontaktu, niekoniecznie muszą to być mitenki, mogą być inne wzory :)
Pozdrawiam radośnie, dziś się urodził Adaś, nowy członek naszej rodzinki :)))
środa, 4 lutego 2015
WCiD - Lubonie i początek nowej epoki
Środa - Wspólne Czytanie i Dzierganie - i sprawozdanie - z postępów w ostatnim tygodniu ;)
Pisałam o zastoju. Jakby powoli się kończy, coś tam wytworzyłam. Na razie na skalę mini, ale mam głębokie przekonanie, że - jak w tytule - to będzie początek nowej epoki. Dlaczego? Popatrzcie same:
zrobiłam sobie breloczek, a nawet dwa, i zgłosiłam je do wyzwania recyclingowego (banerek na lewym pasku):
oraz
wykonałam samodzielnie pierwszą w życiu FRYWOLITKĘ !!! nierówną, lekko koślawą, wielkości 6cm raptem i ogólnie dla znawców frywolitek pewnie zupełne byle co, ale jestem z niej dumna, jestem z siebie dumna, i mam mocne postanowienie nabrać wprawy i frywolitkować coraz więcej.
I gdzie ta nowa epoka, spytacie? właśnie na zdjęciach powyżej! nie ma nic na drutach! są nowości!
czyli jest rozwój,
czyli nie ma zastoju,
czyli nie ma poruszania się w kręgu spraw znanych i ewentualnego ich doskonalenia do perfekcji,
czyli skoro mi się chce uczyć nowego, to jeszcze nie weszłam na etap skostnienia i odcinania kuponów,
czyli jest dobrze!!!
Czytam 'Lubonie' Kraszewskiego. O Mieszku I i jak się szykował do ślubu z Dąbrówką. Bardzo mi się podoba, po thrillerze medycznym to balsam na duszę. Zwłaszcza, że przecież wiem, jak się skończy :)))))
Pozdrawiam optymistycznie, entuzjastycznie, rozwojowo :)))
Pisałam o zastoju. Jakby powoli się kończy, coś tam wytworzyłam. Na razie na skalę mini, ale mam głębokie przekonanie, że - jak w tytule - to będzie początek nowej epoki. Dlaczego? Popatrzcie same:
zrobiłam sobie breloczek, a nawet dwa, i zgłosiłam je do wyzwania recyclingowego (banerek na lewym pasku):
oraz
wykonałam samodzielnie pierwszą w życiu FRYWOLITKĘ !!! nierówną, lekko koślawą, wielkości 6cm raptem i ogólnie dla znawców frywolitek pewnie zupełne byle co, ale jestem z niej dumna, jestem z siebie dumna, i mam mocne postanowienie nabrać wprawy i frywolitkować coraz więcej.
I gdzie ta nowa epoka, spytacie? właśnie na zdjęciach powyżej! nie ma nic na drutach! są nowości!
czyli jest rozwój,
czyli nie ma zastoju,
czyli nie ma poruszania się w kręgu spraw znanych i ewentualnego ich doskonalenia do perfekcji,
czyli skoro mi się chce uczyć nowego, to jeszcze nie weszłam na etap skostnienia i odcinania kuponów,
czyli jest dobrze!!!
Czytam 'Lubonie' Kraszewskiego. O Mieszku I i jak się szykował do ślubu z Dąbrówką. Bardzo mi się podoba, po thrillerze medycznym to balsam na duszę. Zwłaszcza, że przecież wiem, jak się skończy :)))))
Pozdrawiam optymistycznie, entuzjastycznie, rozwojowo :)))
środa, 28 stycznia 2015
WCiD - Coquelicot i zastój
Środowe wspólne czytanie i dzierganie u Maknety.
Najpierw ukończone Coquelicot z ostatniego WCiDa, kiedy to przedstawiało się jeszcze bardzo niewyraźnie. Wyszło prawie tak jak chciałam, te larwy z boku całkiem niezłe, właśnie coś takiego chciałam osiągnąć. Jedyne, co nie do końca mi się podoba, to trochę zaburzone proporcje między francuskim brzegiem a resztą czapki, ale z drugiej strony, jakby brzeg był cieńszy, to i larwy wyszłyby mniej okazale. Więc w sumie dobrze jest.
Można ewentualnie trochę asymetrycznie wywinąć brzeg i uzyskać całkiem nowy, trochę fikuśny efekt.
Nie czytam nic. Przeczytałam thriller medyczny i się poważnie zniesmaczyłam. Do czytania czegokolwiek mam chwilową niechęć. Pewnie szybko mi przejdzie, ale na razie mam opór.
Nie dziergam nic. Jestem w fazie różnych pytań i koncepcji. Między innymi:
I tak sobie siedzę i myślę, zamiast wziąć się za jakąś robotę.
Czego Wam wcale nie życzę, takiego zastoju oczywiście. Pozdrawiam gorąco :)))
Najpierw ukończone Coquelicot z ostatniego WCiDa, kiedy to przedstawiało się jeszcze bardzo niewyraźnie. Wyszło prawie tak jak chciałam, te larwy z boku całkiem niezłe, właśnie coś takiego chciałam osiągnąć. Jedyne, co nie do końca mi się podoba, to trochę zaburzone proporcje między francuskim brzegiem a resztą czapki, ale z drugiej strony, jakby brzeg był cieńszy, to i larwy wyszłyby mniej okazale. Więc w sumie dobrze jest.
Można ewentualnie trochę asymetrycznie wywinąć brzeg i uzyskać całkiem nowy, trochę fikuśny efekt.
Nie czytam nic. Przeczytałam thriller medyczny i się poważnie zniesmaczyłam. Do czytania czegokolwiek mam chwilową niechęć. Pewnie szybko mi przejdzie, ale na razie mam opór.
Nie dziergam nic. Jestem w fazie różnych pytań i koncepcji. Między innymi:
- jaki sobie udziergać czarny sweter, żeby był i na co dzień, i od święta, i jeszcze nie nudny w dzierganiu,
- jak się szybko i bezboleśnie nauczyć robić frywolitki, bez spędzenia tygodnia w sieci w poszukiwaniu tutorialu, który byłby dla mnie dostępny
- jeżeli się znowu wciągnę w haft krzyżykowy (więcej TUTAJ), to druty pójdą w odstawkę i czy to warto się rozdwajać???
- gdzie znaleźć fajny pomysł na breloczek do kluczy, bo mi się stary urwał
I tak sobie siedzę i myślę, zamiast wziąć się za jakąś robotę.
Czego Wam wcale nie życzę, takiego zastoju oczywiście. Pozdrawiam gorąco :)))
środa, 14 stycznia 2015
WCiD - Trzy miłości i Coquelicot
Witajcie w środowym Wspólnym Czytaniu i Dzierganiu u Maknety :)
Escargot z zeszłej środy skończony. Wygląda tak:
Więcej zdjęć i uwag w poprzednim poście, czyli tutaj.
A w tym tygodniu:
Niewielki postęp w czytaniu, dalej 'Trzy miłości'. Miłość pierwsza, czyli mąż - ciamajda, zakończona. Biedak się utopił w tragicznych okolicznościach, trochę w dodatku z winy głównej bohaterki. Taka ofiara miłości, można powiedzieć.
Teraz rozwija się miłość druga. Syn, 9-letni Piotruś, który na moje oko ma zadatki na koszmarnego egoistę, samoluba, egocentryka itd.
Czytam powoli, bo mnie to trochę denerwuje. Choć nie na tyle, żeby się poddać. Pewnie w przyszłym tygodniu dojdę do trzeciej miłości. Wnuki? Synowa? czy może zupełnie ktoś nowy?
Makneta pyta o czytanie klasyki. Ja osobiście lubię i cenię coraz bardziej, możliwe, że z wiekiem coraz mniej rozumiem współczesność, a klasyka to taki plasterek na rzeczywistość. Przez święta przeczytałam 'Ziemię obiecaną', po raz pierwszy i z dużym zainteresowaniem. W dodatku któregoś dnia na Kulturze nadawali film, to sobie zrobiłam całość. A na półce leży i czeka 'Quo vadis', to akurat kiedyś już czytałam, ale uwielbiam język i styl Sienkiewicza, no i postanowiłam odświeżyć.
Na froncie robótkowym dalej po francusku. Był 'escargot', a teraz się dzierga 'coquelicot'. Tak jakoś samo wychodzi, ta frankofonia. Czapka (tradycyjnie ostatnio) z takim śmiesznym czymś.
Pozdrawiam zimowo i (całe szczęście, jak dla mnie) bezśnieżnie :)
Escargot z zeszłej środy skończony. Wygląda tak:
Więcej zdjęć i uwag w poprzednim poście, czyli tutaj.
A w tym tygodniu:
Niewielki postęp w czytaniu, dalej 'Trzy miłości'. Miłość pierwsza, czyli mąż - ciamajda, zakończona. Biedak się utopił w tragicznych okolicznościach, trochę w dodatku z winy głównej bohaterki. Taka ofiara miłości, można powiedzieć.
Teraz rozwija się miłość druga. Syn, 9-letni Piotruś, który na moje oko ma zadatki na koszmarnego egoistę, samoluba, egocentryka itd.
Czytam powoli, bo mnie to trochę denerwuje. Choć nie na tyle, żeby się poddać. Pewnie w przyszłym tygodniu dojdę do trzeciej miłości. Wnuki? Synowa? czy może zupełnie ktoś nowy?
Makneta pyta o czytanie klasyki. Ja osobiście lubię i cenię coraz bardziej, możliwe, że z wiekiem coraz mniej rozumiem współczesność, a klasyka to taki plasterek na rzeczywistość. Przez święta przeczytałam 'Ziemię obiecaną', po raz pierwszy i z dużym zainteresowaniem. W dodatku któregoś dnia na Kulturze nadawali film, to sobie zrobiłam całość. A na półce leży i czeka 'Quo vadis', to akurat kiedyś już czytałam, ale uwielbiam język i styl Sienkiewicza, no i postanowiłam odświeżyć.
Na froncie robótkowym dalej po francusku. Był 'escargot', a teraz się dzierga 'coquelicot'. Tak jakoś samo wychodzi, ta frankofonia. Czapka (tradycyjnie ostatnio) z takim śmiesznym czymś.
Pozdrawiam zimowo i (całe szczęście, jak dla mnie) bezśnieżnie :)
środa, 7 stycznia 2015
WCiD - 3 miłości i Escargot
Ale się zimno zrobiło! Dzisiaj rano, z tego mrozu, nie chciały mi się zamknąć drzwi od samochodu. Otworzyły się bez problemu, a potem koniec. Trzaskałam, ruszałam klamką, próbowałam coś tam naprawić w mechanizmie przy pomocy kluczyka oraz palca ... Nic z tego, pojechałam do pracy jedną ręką trzymając kierownicę, drugą drzwi, i bardzo brakowało mi trzeciej do zmiany biegów.
Zaparkowałam po słonecznej stronie i koło południa zamek zaczął działać.
Eh, jak ja nie lubię zimy!!!
Dzisiaj pierwsza środa nowego roku, wyzwanie u Maknety. U mnie wygląda tak:
Robótkuję czapkę. Trochę z wyprzedzeniem, bo to będzie czapka nie do końca na mrozy. Uszy na wierzchu i dość cienka. Nazywa się Escargot i chyba już ją lubię.
Czytam Cronina "Trzy miłości". Póki co główna bohaterka kocha męża miłością tak ogromną, że ten nie musi nic. Robić, myśleć, decydować. A że jest ciamajdą, to jest mu z tym dobrze. Zobaczymy, jak się rozwinie.
Namnożyło się wyzwań w tym roku, postanowiłam też się na kilka skusić. Na razie robię przegląd potrzeb i możliwości, żeby się pochopnie nie zaangażować, a potem nie dać rady. Albo się niepotrzebnie napinać.
Pozdrawiam mroźnie i wyzwaniowo :)))
Zaparkowałam po słonecznej stronie i koło południa zamek zaczął działać.
Eh, jak ja nie lubię zimy!!!
Dzisiaj pierwsza środa nowego roku, wyzwanie u Maknety. U mnie wygląda tak:
Robótkuję czapkę. Trochę z wyprzedzeniem, bo to będzie czapka nie do końca na mrozy. Uszy na wierzchu i dość cienka. Nazywa się Escargot i chyba już ją lubię.
Czytam Cronina "Trzy miłości". Póki co główna bohaterka kocha męża miłością tak ogromną, że ten nie musi nic. Robić, myśleć, decydować. A że jest ciamajdą, to jest mu z tym dobrze. Zobaczymy, jak się rozwinie.
Namnożyło się wyzwań w tym roku, postanowiłam też się na kilka skusić. Na razie robię przegląd potrzeb i możliwości, żeby się pochopnie nie zaangażować, a potem nie dać rady. Albo się niepotrzebnie napinać.
Pozdrawiam mroźnie i wyzwaniowo :)))
środa, 10 grudnia 2014
WCiD - Bogumił, Barbara i czapka zagwozdka
Ze zdumieniem odkryłam, że dzisiaj środa. Tamtą przegapiłam, głównie z racji problemów z komputerem, jakoś tak odmówił współpracy, i niewiele brakowałoby, żeby i dzisiejsze Wspólne Czytanie i Dzierganie u Maknety przeszło obok mnie.
Całe szczęście inne dziewiarki czuwają i publikują posty, a ja dzięki temu w ostatniej chwili dziennego światła cyknęłam fotkę, no i teraz biorę się za pisanie.
Zacznę od zaległości, przez kilka ostatnich WCiDów na tapecie była u mnie czapka czerwono-czarna. Jakoś powoli mi szła, była taką odskocznią na 'w międzyczasie robótkowym'. Wreszcie skończona i mogę zaprezentować wersję spersonalizowaną LILYNET:
Czapka jest dwustronna, z jednej strony w kratkę, a z drugiej w paski, wygląda zupełnie inaczej, i to mi się w niej bardzo podoba.
Nie jest to pierwsza czapka, którą zrobiłam według tego wzoru, była już zielona. Lubię skomplikowane wzory, przekładanie oczek, narzucanie, krzyżowanie itd. Ta czapka jest wprost idealna dla takiego kogoś jak ja.
A ja robię sobie kolejną czapkę. Zagwozdkę, bo będzie wymagała pomyślenia. Mam trochę takiej fajnej wełny w kolorze głównie fioletowym z różnymi odcieniami. Zaczęłam taką zwyczajną ciepłą czapę, ale już widzę, że nie wystarczy tego fioletu. Muszę coś do niej dodać, i to tak, żeby nie rzucało się w oczy za bardzo. Pewne pomysły już mam, wymagają sprawdzenia, czy to zadziała.
Nic nie czytam. Przez ostatnie 2 tygodnie TVP Historia powtarzało 'Noce i dnie', oglądałam codziennie z dużą przyjemnością, a teraz słucham audiobooka. Pięć tomów, więc będę mieć zajęcie na jakiś czas. Co mi bardzo odpowiada :)
Pozdrawiam wspólnie z Niechcicami :)
Całe szczęście inne dziewiarki czuwają i publikują posty, a ja dzięki temu w ostatniej chwili dziennego światła cyknęłam fotkę, no i teraz biorę się za pisanie.
Zacznę od zaległości, przez kilka ostatnich WCiDów na tapecie była u mnie czapka czerwono-czarna. Jakoś powoli mi szła, była taką odskocznią na 'w międzyczasie robótkowym'. Wreszcie skończona i mogę zaprezentować wersję spersonalizowaną LILYNET:
Czapka jest dwustronna, z jednej strony w kratkę, a z drugiej w paski, wygląda zupełnie inaczej, i to mi się w niej bardzo podoba.
Nie jest to pierwsza czapka, którą zrobiłam według tego wzoru, była już zielona. Lubię skomplikowane wzory, przekładanie oczek, narzucanie, krzyżowanie itd. Ta czapka jest wprost idealna dla takiego kogoś jak ja.
A ja robię sobie kolejną czapkę. Zagwozdkę, bo będzie wymagała pomyślenia. Mam trochę takiej fajnej wełny w kolorze głównie fioletowym z różnymi odcieniami. Zaczęłam taką zwyczajną ciepłą czapę, ale już widzę, że nie wystarczy tego fioletu. Muszę coś do niej dodać, i to tak, żeby nie rzucało się w oczy za bardzo. Pewne pomysły już mam, wymagają sprawdzenia, czy to zadziała.
Nic nie czytam. Przez ostatnie 2 tygodnie TVP Historia powtarzało 'Noce i dnie', oglądałam codziennie z dużą przyjemnością, a teraz słucham audiobooka. Pięć tomów, więc będę mieć zajęcie na jakiś czas. Co mi bardzo odpowiada :)
czwartek, 27 listopada 2014
WCiD - Wallander i czapka brioszka
Z lekkim poślizgiem przyłączam się do środowego WCiD - Wspólnego Czytania i Dziergania - u Maknety.
Już czwartek, ale jeszcze rano :)
Robótkowo jakoś tak bez zmian, mnóstwo rzeczy pozaczynanych albo na etapie wciągania nitek, albo na etapie koncepcji, albo na etapie dopasowywania koncepcji do nowej koncepcji ... Jakoś nieogarnięta jestem. Na zdjęciu lekko posunięta do przodu (o jakieś 2cm raptem) czapka brioszka, która ma być dwukolorowa, w kratkę i z elementami double knitting. Tu akurat wiem konkretnie, co chcę osiągnąć, tylko mam niemoc twórczą.
Czytam Wallandera. Lubię go, jest taki zwyczajny, a jednocześnie niezwyczajny. Dodatkowym plusem książki są spore partie, których akcja toczy się w Afryce Południowej. I tutaj podwójny bonus - Szwecja jest krajem intrygującym, niby tak blisko, a ludzie jakoś zupełnie inaczej myślą i reagują, i to jest takie ciekawe. A tu jeszcze drugi intrygujący kraj, gdzie ludzie jeszcze egzotyczniej myślą i czują. Polecam :)
Pozdrawiam porannie i mgliście :)
Już czwartek, ale jeszcze rano :)
Robótkowo jakoś tak bez zmian, mnóstwo rzeczy pozaczynanych albo na etapie wciągania nitek, albo na etapie koncepcji, albo na etapie dopasowywania koncepcji do nowej koncepcji ... Jakoś nieogarnięta jestem. Na zdjęciu lekko posunięta do przodu (o jakieś 2cm raptem) czapka brioszka, która ma być dwukolorowa, w kratkę i z elementami double knitting. Tu akurat wiem konkretnie, co chcę osiągnąć, tylko mam niemoc twórczą.
Czytam Wallandera. Lubię go, jest taki zwyczajny, a jednocześnie niezwyczajny. Dodatkowym plusem książki są spore partie, których akcja toczy się w Afryce Południowej. I tutaj podwójny bonus - Szwecja jest krajem intrygującym, niby tak blisko, a ludzie jakoś zupełnie inaczej myślą i reagują, i to jest takie ciekawe. A tu jeszcze drugi intrygujący kraj, gdzie ludzie jeszcze egzotyczniej myślą i czują. Polecam :)
Pozdrawiam porannie i mgliście :)
środa, 12 listopada 2014
WCiD - Brioche i Marininy Męskie Gry
Środa goni środę, miałam ambitny plan pojawić się na blogu w ostatnim tygodniu, a tu sobie dzisiaj rano ze zdumieniem uświadomiłam, że już kolejne Wspólne Czytanie i Dzierganie u Maknety. I nie ma przeproś, post dzierganiowo-czytelniczy.
Jak wspominałam tydzień temu, przerzuciłam się z żakardów na brioche / ścieg angielski / patentowy, i widzę, że znowu mnie mocno wzięło. Zamiast sobie po prostu dziergać i patrzeć jak wychodzi, zaczęłam realizować pomysły i zaczynać robótki. Wszystkie są w stanie początkowym, dochodziłam do etapu, gdy zostaje już samo dzierganie, bez pracy koncepcyjnej, i przechodziłam do następnej. Teraz sobie będę już tylko dziergać, bo zabrakło mi drutów i muszę pokończyć pozaczynane.
Czytam kolejną Marininę. Trochę się gubię w tych nazwiskach i otczestwach, ale twardo brnę do przodu.
Ponoć 80% prac magisterskich w Polsce to plagiaty lub kompilacje. Pozdrawiam mimo to optymistycznie :)))
Jak wspominałam tydzień temu, przerzuciłam się z żakardów na brioche / ścieg angielski / patentowy, i widzę, że znowu mnie mocno wzięło. Zamiast sobie po prostu dziergać i patrzeć jak wychodzi, zaczęłam realizować pomysły i zaczynać robótki. Wszystkie są w stanie początkowym, dochodziłam do etapu, gdy zostaje już samo dzierganie, bez pracy koncepcyjnej, i przechodziłam do następnej. Teraz sobie będę już tylko dziergać, bo zabrakło mi drutów i muszę pokończyć pozaczynane.
Czytam kolejną Marininę. Trochę się gubię w tych nazwiskach i otczestwach, ale twardo brnę do przodu.
Ponoć 80% prac magisterskich w Polsce to plagiaty lub kompilacje. Pozdrawiam mimo to optymistycznie :)))
środa, 5 listopada 2014
Yarn Along - Brioche i Malowany Welon
Hello-ek wszyskim :) jaki piękny dzień dzisiaj! trochę głowę urywa, ale poza tym - przepiękny!
Tak jak zapowiadałam - koniec z żakardami. Na jakiś czas oczywiście tylko, a ja przerzucam się na briocha.
Zaczęłam tydzień od Lilynet, przeuroczej czapki dość skomplikowanej, bo i brioche, i double knitting i jeszcze do tego krzyżowanie oczek. Wygląda tak:
Nie jest taka straszna jak już się opanuje to narzucanie i krzyżowanie oczek, co prawda zajmuje to chwilę (dłuższą), ale potem to już sama przyjemność z robienia. Oraz dodatkowy bonus, o którym nie ma nic we wzorze - czapka wychodzi dwustronna :

Zaczęłam już kolejną briochkę, chusta testowana dla Elki, w ramach serii Flaminga. Kiedyś zrobiłam czapkę wg tego wzoru, wyszła bardzo efektownie i wzbudza duże zainteresowanie. Teraz leci chusta, niby podobnie, a jedna trochę się różni, przede
wszystkim tym, że czapka na okrągło a chusta na płasko, i trzeba opanować
trochę inne narzucanie i przekładanie oczek.
Pozdrawiam wszystkich i życzę udanego tygodnia :)))
Tak jak zapowiadałam - koniec z żakardami. Na jakiś czas oczywiście tylko, a ja przerzucam się na briocha.
Zaczęłam tydzień od Lilynet, przeuroczej czapki dość skomplikowanej, bo i brioche, i double knitting i jeszcze do tego krzyżowanie oczek. Wygląda tak:
Nie jest taka straszna jak już się opanuje to narzucanie i krzyżowanie oczek, co prawda zajmuje to chwilę (dłuższą), ale potem to już sama przyjemność z robienia. Oraz dodatkowy bonus, o którym nie ma nic we wzorze - czapka wychodzi dwustronna :
Czapka jest dość gruba i pewnie ciepła, na razie nie było okazji wypróbować. Z drugiej strony nie jest nadmiernie ścisła, są pewne przewiewy, i to chyba dobrze.
Zakończenie sobie trochę zmodyfikowałam, powinno być samo double knitting, czyli po prostu jeden kolor i nic więcej, postarałam się trochę urozmaicić i wyszło jak poniżej. Na tej ciemniejszej stronie trochę mniej widać, w noszeniu prezentuje się wyraźniej.
Czytam 'Malowany Welon' W. Somerset Maughama. Wciągnęło mnie i ubawiło.
Rzecz dzieje się jakieś sto lat temu, główna bohaterka wychodzi za mąż
za lekarza bakteriologa i jedzie z nim do Chin. Nie kocha go, ale zależy
jej, żeby wziąć ślub przed młodszą siostrą. Życie w koloniach nieco ją
rozczarowuje, na pocieszenie nawiązuje romans z żonatym karierowiczem.
Mąż ją kocha, a gdy odkrywa romans, stawia jej ultimatum : albo pojedzie
z nim do miejscowości, w której wybuchła epidemia cholery (jest wszak
lekarzem bakteriologiem), albo poda wniosek o rozwód, co ją całkowicie
zniszczy towarzysko (sto lat temu). Daje jej jeszcze trzecią możliwość - sama może podać wniosek o rozwód pod warunkiem, że
dostanie pisemne zapewnienie od kochanka, że ożeni się z nią w tydzień
od uprawomocnienia rozwodu. Oczywiście, kochanek umywa ręce i pozostaje
epidemia cholery.
Co dalej, jeszcze nie wiem. Czyta się bardzo dobrze,
polecam :)
środa, 29 października 2014
Yarn Along - Lotus 4, 5 i Trzecia Strona Medalu
Środa - czytamy i dziergamy wspólnie u Maknety.
Dzisiaj zacznę od przedstawienia Lotusa 4. Wygląda tak :
Ciemny brąz i rudy to zawsze udane zestawienie kolorystyczne. Motyw
lotusa jest taki wdzięczny, że nie mogłam mu się oprzeć po raz kolejny.
Powoli jednak nasza przyjaźń zbliża się do przerwy, kolejnych lotusów w
planach brak. Co oczywiście nie oznacza, że się poddaję. Jeszcze jeden
żakard czeka na prezentację, a co będzie dalej, to się okaże.

Wzór środkowy to Lotus, wzór 'okalający', czyli dolny i górny to moja wariacja na temat 'bardzo nudne zebranie w pracy'. Wystarczy kartka papieru w kratkę, ołówek i gumka, i okazuje się, że dzięki podzielności uwagi można połączyć przyjemne z pożytecznym. Oczywiście pod warunkiem, że nie siedzi się na samym froncie :D


A teraz co czytam. Zaczęłam wczoraj słuchać Francisa Clifforda 'Trzecia Strona Medalu'. Główny bohater okradł bank, w którym pracuje. Na razie uciekł do Dublina i przeliczył pieniądze. Wyszło mu, że ukradł równowartość swoich zarobków na przestrzeni 6 lat.
Błyskawicznie przeliczyłam sobie swoją pensję.
Błyskawicznie doszłam do wniosku : nie warto okradać banków.
Wniosek tym trafniejszy, że autor skupia się na emocjach bohatera, często przewija się stwierdzenie, że ...od tej pory taka czy taka emocja (negatywna i niszcząca oczywiście) będzie mu stale towarzyszyć...
Dziergam ostatniego (na razie) Lotusa. Będzie czarno-różowy, szczegóły wkrótce.
Poprzednie Lotusy TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.
Pozdrawiam żakardowo!!!
Dzisiaj zacznę od przedstawienia Lotusa 4. Wygląda tak :
Wzór środkowy to Lotus, wzór 'okalający', czyli dolny i górny to moja wariacja na temat 'bardzo nudne zebranie w pracy'. Wystarczy kartka papieru w kratkę, ołówek i gumka, i okazuje się, że dzięki podzielności uwagi można połączyć przyjemne z pożytecznym. Oczywiście pod warunkiem, że nie siedzi się na samym froncie :D
Błyskawicznie przeliczyłam sobie swoją pensję.
Błyskawicznie doszłam do wniosku : nie warto okradać banków.
Wniosek tym trafniejszy, że autor skupia się na emocjach bohatera, często przewija się stwierdzenie, że ...od tej pory taka czy taka emocja (negatywna i niszcząca oczywiście) będzie mu stale towarzyszyć...
Dziergam ostatniego (na razie) Lotusa. Będzie czarno-różowy, szczegóły wkrótce.
Poprzednie Lotusy TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.
Pozdrawiam żakardowo!!!
środa, 22 października 2014
Yarn Along - Lotus i Marek Czertwan
Środowe sprawozdanie u Maknety - co czytam i co dziergam.
Czytam 'Dewajtis' Rodziewiczówny, i jakoś średnio mnie zachwyca. W zeszłym tygodniu słuchałam jej biografii - 'Tak chciałam doczekać' Jana Głuszenia - i byłam pod dużym wrażeniem. Została przedstawiona jako kobieta mocno stojąca na ziemi, logicznie myśląca, wielka patriotka i działaczka społeczna. Żadnych egzaltacji, realizm, pragmatyzm i trudne życie przyjmowane z pokorą i poczuciem, że ma zadanie do wypełnienia.
A 'Dewajtis' nie bardzo to odzwierciedla. Taka trochę bajka, dość nierzeczywista. Ale brnę. Jestem w połowie, może będzie lepiej.
Dziergam Lotusa. Pomysł na taką czapkę na początku mnie przeraził, bo wydawała się niesamowicie skomplikowana. Potem zachwycił prostotą wykonania. A na koniec zainspirował do dalszych działań. Pierwszego Lotusa można zobaczyć TUTAJ, kolejne niedługo :)
Pozdrawiam środowo, już niedługo będzie weekend ;)
Czytam 'Dewajtis' Rodziewiczówny, i jakoś średnio mnie zachwyca. W zeszłym tygodniu słuchałam jej biografii - 'Tak chciałam doczekać' Jana Głuszenia - i byłam pod dużym wrażeniem. Została przedstawiona jako kobieta mocno stojąca na ziemi, logicznie myśląca, wielka patriotka i działaczka społeczna. Żadnych egzaltacji, realizm, pragmatyzm i trudne życie przyjmowane z pokorą i poczuciem, że ma zadanie do wypełnienia.
A 'Dewajtis' nie bardzo to odzwierciedla. Taka trochę bajka, dość nierzeczywista. Ale brnę. Jestem w połowie, może będzie lepiej.
Dziergam Lotusa. Pomysł na taką czapkę na początku mnie przeraził, bo wydawała się niesamowicie skomplikowana. Potem zachwycił prostotą wykonania. A na koniec zainspirował do dalszych działań. Pierwszego Lotusa można zobaczyć TUTAJ, kolejne niedługo :)
Pozdrawiam środowo, już niedługo będzie weekend ;)
środa, 16 kwietnia 2014
Yarn Along - brązowy ażur i JPII Uzdrowiciel
Opuściłam się ostatnio we wspólnym czytaniu i dzierganiu, ale już nadrabiam :)))
Czytam, to znaczy słucham książki Andreasa Englischa UZDROWICIEL Jan Paweł II. Dobra lektura w przededniu kanonizacji, Jerzy Zelnik czyta wyśmienicie i słowa same wpadają w ucho.
Książkę oceniam tak średnio, może dlatego, że spodziewałam się dużo informacji o Papieżu, zgodnie zresztą z tytułem, a okazuje się, że bardzo długie fragmenty dotyczą autora i jego sposobów na uzyskanie informacji w Watykanie. Z drugiej strony, doszłam dopiero do połowy, więc może tam dalej będzie inaczej.
Dziergam sobie brązową koronkę w tempie bardzo leniwym, czasami parę rządków, czasami więcej, czasami wcale. Koncepcja całości jest jeszcze nie sprecyzowania, mniej więcej wiem, co chcę osiągnąć, ale ciągle nie do końca. Więc nie będę nic mówić na ten temat, sprawa musi dojrzeć :)
Tak się cieszę, że podoba Wam się Malinka i mój długodystansowy sweter, dziękuję za miłe komentarze :)
Pozdrawiam wiosennie i seledynowo :)))
Czytam, to znaczy słucham książki Andreasa Englischa UZDROWICIEL Jan Paweł II. Dobra lektura w przededniu kanonizacji, Jerzy Zelnik czyta wyśmienicie i słowa same wpadają w ucho.
Książkę oceniam tak średnio, może dlatego, że spodziewałam się dużo informacji o Papieżu, zgodnie zresztą z tytułem, a okazuje się, że bardzo długie fragmenty dotyczą autora i jego sposobów na uzyskanie informacji w Watykanie. Z drugiej strony, doszłam dopiero do połowy, więc może tam dalej będzie inaczej.
Dziergam sobie brązową koronkę w tempie bardzo leniwym, czasami parę rządków, czasami więcej, czasami wcale. Koncepcja całości jest jeszcze nie sprecyzowania, mniej więcej wiem, co chcę osiągnąć, ale ciągle nie do końca. Więc nie będę nic mówić na ten temat, sprawa musi dojrzeć :)
Tak się cieszę, że podoba Wam się Malinka i mój długodystansowy sweter, dziękuję za miłe komentarze :)
Pozdrawiam wiosennie i seledynowo :)))
czwartek, 20 marca 2014
Yarn Along - Upadły Anioł i Malinka
Środa była co prawda wczoraj, ale uznałam, że lepiej się spóźnić niż odpuścić :)))
Dziękuję wszystkim za pomoc w kwestii regeneracji wątroby, ostropest już w użyciu, dodatkowo jeszcze pani w zielarskim poleciła mi korzeń mniszka. Na efekty pewnie przyjdzie trochę poczekać, jak to przy ziołach, ale przynajmniej jest to pozytywne uczucie, że się coś robi.
Czytam "Upadłego Anioła", kryminał szwedzki dość wciągający. W sumie bardziej od zagadki kryminalnej interesuje mnie wgląd w szwedzkie społeczeństwo, sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości, ale ja zawsze tak mam, że ten aspekt pod tytułem 'jacy oni są i jak oni myślą' wychodzi na plan pierwszy.
Robię czapeczkę dla dziecka pod tytułem roboczym 'Malinka'. Idzie całkiem nieźle, a że sama wszystko wymyśliłam, mam zamiar rozpisać wzór i przetestować. Pewnie niedługo
Pozdrawiam słonecznie i gorąco :)))
Dziękuję wszystkim za pomoc w kwestii regeneracji wątroby, ostropest już w użyciu, dodatkowo jeszcze pani w zielarskim poleciła mi korzeń mniszka. Na efekty pewnie przyjdzie trochę poczekać, jak to przy ziołach, ale przynajmniej jest to pozytywne uczucie, że się coś robi.
Czytam "Upadłego Anioła", kryminał szwedzki dość wciągający. W sumie bardziej od zagadki kryminalnej interesuje mnie wgląd w szwedzkie społeczeństwo, sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości, ale ja zawsze tak mam, że ten aspekt pod tytułem 'jacy oni są i jak oni myślą' wychodzi na plan pierwszy.
Robię czapeczkę dla dziecka pod tytułem roboczym 'Malinka'. Idzie całkiem nieźle, a że sama wszystko wymyśliłam, mam zamiar rozpisać wzór i przetestować. Pewnie niedługo
Pozdrawiam słonecznie i gorąco :)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)





