wtorek, 13 czerwca 2017

Canterbury bells

jedna z najnowszych chust, a dokładniej - szal według wzoru Laury Patterson.
takie typowe lace, miła odmiana po grubszych włóczkach
oraz
powrót do tego, co tak naprawdę najbardziej lubię dziergać :)


Juniper Moon Farm Findley


Wzór wybrany przez koleżankę,
zachwycił mnie średnio - nie przepadam za tymi dziwnymi listeczkami w części głównej,
parę miesięcy temu robiłam nimi ciemnoczerwone Bellflower
i chyba miałam już pewien przesyt.

Robiłam więc bez większego przekonania, ot tak, dla potrzeby przekładania oczek z druta na drut,
bo bez tego przecież żaden dzień nie jest kompletny :)


 Juniper Moon Farm Findley


Kolor trochę trudny, bo ciemny granat,
ale z drugiej strony dni coraz dłuższe,
i coraz częściej słoneczne, więc i dziergać łatwiej.


Juniper Moon Farm Findley


No i moja ulubiona włóczka,
Juniper Moon Farm Findley, pół na pół wełna z jedwabiem,
minimalnie grubsza niż typowe lace,
robi się po prostu cudownie.


Juniper Moon Farm Findley


Ażur ma to do siebie, że w trakcie robótki nie do końca widać, co tak naprawdę z tego dziergania wychodzi,
dopiero blokowanie 'otwiera' wzór, i cała rodzina oraz przygodni goście chodzą wokół upiętego udziergu i zdumiewają się w temacie 'jak ty to tak potrafisz i się nie pomylisz!'.

mylę się, oczywiście, jak każda dziewiarka,
ale tego ażuru tyle i taki skomplikowany,
że niewprawione oko zupełnie nie potrafi znaleźć tych dwóch lub trzech miejsc,
których nie zauważyłam w robieniu i nie zostały poprawione
(na przykład na pierwszym zdjęciu w bordiurze jest taki mały myk, który teraz aż mnie w oczy bije ...)


Juniper Moon Farm Findley


jeszcze rok czy dwa lata temu gryzło mnie to okropnie,
gdy przy blokowaniu odkrywałam jakąś 'usterkę'

a teraz mi się podoba - to taki znak firmowy, po którym poznam swój udzierg wśród setek innych :)


Juniper Moon Farm Findley


nareszcie też zaświeciło słońce - i zdjęcia od razu nabrały wyrazistości :)

po wielu próbach z upinaniem szala na różnych płotach,
rozkładaniem na różnych tłach
i szukaniem odpowiednich modeli -

podjęłam męską decyzję (jako 'ten' Yellow Mleczyk' mam do męskich decyzji pewne prawa!),
rozdzieliłam plastikową panią na dwie części,
spakowałam do bagażnika
i mam zamiar właśnie ją ustawiać w różnego rodzaju plenerach,
jako modelkę cichą, zgodną, spolegliwą i współpracującą.


Juniper Moon Farm Findley


Zdjęcia na takiej modelce najlepiej oddają urok ażuru,
mogę sobie dowolnie układać i przekładać,
mogę pokazywać z różnych stron i w różnych konfiguracjach - i o to właśnie mi chodzi!

A sama modelka?
jeździ ze mną wszędzie w bagażniku, i jak na razie nie zgłasza pretensji :)


Juniper Moon Farm Findley


Tym razem chodziło mi o kontrast - granatowy szal, biała pani i jednolite jasne tło,
takie,
żeby nie odwracało uwagi, ani nie prześwitywało 'czymś innym' przez ażur,
żeby te dziury było dobrze widać,
i żeby tylko one przyciągały uwagę.

padło na ścianę od garaży w pełnym słońcu, w bonusie jeszcze cień dodatkowo się odbijał,
oraz na jasne drzwi, też od garażu.
czyjegoś :)


Juniper Moon Farm Findley


Ale że pogodę tego roku mamy dość kapryśną - nie zdążyłam zrobić wszystkich ujęć w przerwie między chmurami :)


Juniper Moon Farm Findley


Dodatkową zaletą tego pomysłu jest zdobywanie dodatkowej umiejętności,
nabieram mianowicie coraz większej wprawy w rozróżnianiu stron świata,
bo to akurat ważne, z której strony to słońce świeci :)


Juniper Moon Farm Findley


Oraz wzbudzam pewne zainteresowanie wśród przechodniów,
dlatego na razie i na początek wybieram miejsca mniej uczęszczane i na uboczu :)
żeby się przyzwyczajać stopniowo :)


pozdrawiam serdecznie!!!
w przyszłym tygodniu zapowiedź lipcowego 'Podziergajmy wspólnie' - zapraszam już dziś!




14 komentarzy:

  1. Ladny szal.Znany mi wzorek ,dosc ciekawy.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! rzeczywiście znany wzorek i zdumiewa mnie czasami, w ilu odsłonach można go znaleźć :)

      Usuń
  2. Śliczności chusta!
    A co do tych "myczków", to wiem coś o tym - nieraz prułam niemalże całą część szala, chusty czy swetra, gdy okazało się, że jest błąd. I może nikt by nawet tego nie zauważył, ale skoro ja o nim wiedziałam, to niestety, dotąd drążył mnie, aż musiało do prucia dochodzić. Twój "myczek" też dojrzałam, ale skoro jest to znak firmowy, to też się zastanawiam, czy również przyszłościowo swoich nie traktować jako znaków firmowych:)))Przynajmniej zaoszczędziłabym swój czas.
    Ciekawi mnie co też będzie w lipcowym wspólnym dzierganiu...
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!!!
      koniecznie przekształć 'myczki' w znak firmowy - perfekcjonizm perfekcjonizmem, ale jeden czy dwa to nawet uroku dodają :)

      a lipcowe już niedługo ogłoszę, w następnym poście :)

      Usuń
  3. Piękny szal <3 Bardzo mi się podobają wzory w "listki" ale za nic nie potrafię ich ogarnąć. Nie widzę i nie czuję tego przy dzierganiu. Wzory geometryczne i takie ułożone matematycznie nawet ogarniam. I też każda moja praca ma "znak firmowy" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, dziękuję!
      listki są o tyle wygodne, że bardzo intuicyjne, ogarniesz!

      Usuń
  4. Szal jest przepiękny :) jestem pod ogromnym wrażeniem :) w dodatku to jeden z moich ulubionych kolorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! prawda, że ten kolorek jest idealny?

      Usuń
  5. Cudny szal! Bardzo mi się podoba. Nie znam tej włóczki. Gdzie można ją kupić? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariolcia, dziękuję!

      nie wiem, czy ta włóczka jest dostępna w Polsce, ja dostałam dużą ilość od koleżanki z USA, produkowana jest w stanie Virginia :)

      Usuń
  6. Cudny szal,tylko raz się pomylić przy takiej cieniźnie,to sukces. Błędu nie widzę, może dlatego,że nie dziergałam tego wzoru,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      popatrz na bordiurę, tam zobaczysz jakby nadprogramową dziurę przy łączeniu z częścią główną :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz.
Pozdrawiam serdecznie :)