wtorek, 31 maja 2016

Testowanie wzoru

Miał być post o blokowaniu, ale tak ciągle pada i taka wilgoć w powietrzu, że nie będę się dokładała z mokrą chustą, poczekam na upały. Nie mówiąc o tym, że schnąć będzie mi parę dni ...

Dzisiaj będzie więc o testowaniu wzorów. A konkretniej o testerkach :)
A jeszcze konkretniej o pewnych moich spostrzeżeniach i porównaniach :)




Na początek trzeba zrobić podział na testerki obcojęzyczne i polskie.
A wśród obcojęzycznych na anglojęzyczne i mówiące pozostałymi językami :)
I jeszcze dołożyć, że staram się do każdego wzoru mieć całkiem nowe testerki, lubię świeże spojrzenie i nowe twarze :)

Pierwsze swoje wzory testowałam tylko po angielsku, i patrząc z perspektywy - to był bardzo dobry układ.
Gdyż
testerki anglojęzyczne, a zwłaszcza Amerykanki
są bardzo wymagające.
Nie przejdzie żadna dwuznaczność, wieloznaczność, domyślenie się samodzielne, pokombinowanie,
ani nic z tych rzeczy.
Dla nich instrukcja ma prowadzić za rękę kroczek po kroczku, precyzując każdy niemal ruch drutami.
I w dodatku bez ogródek wytykają każdą najmniejszą nieścisłość, każdy brak tego malutkiego kroczku, który dla mnie był oczywisty lub 'w domyśle', wręcz żądają uściśleń i zanim ich nie dostaną - robią przerwę
w dzierganiu.


I przyznam się, że na początku bardzo mnie to męczyło, takie wyważanie otwartych drzwi.

Rozmawiałam nawet z wieloma osobami tutaj na miejscu, które mają rodziny w USA, bywają często i mają kontakt z tamtą mentalnością.
I każdy potwierdzał - instrukcja ma być co do milimetra i grama dokładna, a jeżeli nie ma instrukcji, to należy poszukać, a samemu nie należy podejmować działań, zwłaszcza intuicyjnych...


I całe szczęście, że to całe testowanie przez internet idzie, bo czasami potrzebowałam paru minut zanim byłam w stanie napisać wyważoną odpowiedź na kolejne dla mnie oczywiste pytanie.
Zwłaszcza, że jako nauczycielka z zawodu od lat jestem ćwiczona w jak najprzystępniejszym podawaniu treści ...


Ale
taki stan rzeczy ma też mnóstwo zalet!
Po pierwsze zweryfikowałam po raz kolejny przekonanie, że to co dla mnie oczywiste, dla kogoś innego wcale takie być nie musi.
Po drugie, świetne ćwiczenie na pokorę i takie zejście do parteru.
I po trzecie, z każdym kolejnym wzorem przewidywałam już z góry wszystkie możliwe pytania i wątpliwości,
i pisałam te wzory coraz lepsze i dokładniejsze :)


A potem zaczęłam tłumaczyć na polski. Niby język ojczysty, a na początku same problemy, z terminologią,
z nazywaniem kolejnych czynności - miałam mnóstwo wątpliwości, jak to wszystko ująć.
Zaczęłam testować po polsku.
I od razu pokazały się różnice:
polska testerka, jak coś dla niej jest niejasne - to najczęściej się sama domyśli, pokombinuje i jakoś zrobi,
bardzo często ledwo o tym wspomni,  w dodatku z poczuciem, że zarzuca mi brak profesjonalizmu, i od razu dołoży dla równowagi parę komplementów -

czyli całkowita różnica w mentalności, każdy inaczej odbiera i realizuje zadanie:
bardzo proszę czytać dokładnie, sprawdzać wszystko i wytykać bez litości!

I sama teraz piszę i powoli też już zaczynam mieć to poczucie, które miewają moje testerki - że je krytykuję.
Taka sama jestem!!!

oczywiście są też Polki, które działają na wzór amerykański, ale to mniejszość!


A teraz się bawię w tłumaczenie na francuski i na hiszpański.
I jest jeszcze inaczej!
Francuskie testerki - pełna beztroska, jakoś to będzie, a jak, to już najmniejsze zmartwienie :) czy to jest napisane ortograficznie, czy nie, czy jest zachowana logika, czy to ma przysłowiowe ręce i nogi - w sumie średnio ważne, heh.
Więc siedzę, kombinuję i zadaję mnóstwo pytań, na które raz dostanę odpowiedź, a raz nie ...
W międzyczasie odświeżam sobie i ugruntowuję całą gramatykę i ortografię francuską, bo jakoś tak wychodzi, że to jest zadanie moje, a nie nativek :)
I tęsknię za Amerykankami, które samorzutnie poprawiają każde nieprecyzyjne słowo, każdą najmniejszą literówkę!


A po hiszpańsku jeszcze inaczej, w sumie tak najbliżej mojemu sercu.
Co trzeba powiedzieć, to trzeba.
Co w wersji angielskiej jest powtórzone parę razy w różnych miejscach (bo przecież dana informacja jest potrzebna na bieżąco i taka dziewiarka nie będzie przerzucać kartek czy pamiętać - ma mieć wszystko, co jej jest potrzebne tu i teraz) - to wszystko się spokojnie eliminuje wierząc w bystrość dziergających.


Spodobała Wam się moja opowieść o testerkach?
Ja bardzo lubię testy, zawsze poznaję dzięki nim nowych ludzi, mnóstwo się przy tym sama uczę i korzystam.

A tak w głębi serca marzy mi się utworzenie własnej grupy na ravelry,
żeby tam organizować testy i przeróżne wspólne dziergania, no i zebrać międzynarodowe towarzystwo,
żeby - na ile języki pozwolą - współpracować,
a jeśli się nie da - mieć też miejsce dla siebie 'po swojemu' :)

Wszystkie zdjęcia autorstwa moich testerek - podpisane nickiem z ravelry :)

Pozdrawiam ciepło i radośnie, jutro wszak Dzień Dziecka :)

26 komentarzy:

  1. Czytając Twoje spostrzeżenia przypomniała mi się Kim Hargreaves (Brytyjka z tego co wiem), o której instrukcjach słyszałam opinie kilku Polek, że to takie tłumaczenie trochę jak głupkowi - każdą pierdółkę po kilka razy. Dziesiątki stron zupełnie niepotrzebnych. Jeśli się pisze, że wzór jest dla zaawansowanych to nie ma potrzeby opisywać jak się narzuca czy spuszcza oczka. Co do mentalności Amerykanów to rzeczywiście prawdą jest, że są niezaradni, wygodniccy i po prostu leniwi. Z różnymi instrukcjami miałam do czynienia i niestety takie napisane po angielsku przez nie native'a były często kiepskie i musiałam konsultować z kimś jeszcze i dopiero w dwie głowy albo i więcej dochodziłyśmy o co kaman. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dlatego ja zawsze staram się wypośrodkować tą długość i ilość informacji, no i mieć co najmniej 5 - 6 testerek anglojęzycznych, bo mam pełną świadomość, że mimo bardzo wysokiego poziomu znajomości angielskiego - nativem nie jestem i potrzebuję sprawdzenia :)

      Usuń
  2. Z zainteresowaniem poczytałam Twoje spostrzeżenia i odkrycia - taki ciekawy kawałek o różnym podejściu, różnej mentalności.Ciekawy jest świat:) Jestem jednojęzyczna, więc dyskutowanie w jakiejkolwiek grupie jest dla mnie raczej nie do przeskoczenia, ale popieram i podziwiam Cię za ochotę na tworzenie grupy.Czasem bardzo mnie korci potestować jakiś wzór, który mi sie podoba - a kończy się na podziwie (czasem zazdrosnym) dla tych, ktore potrafią znaleźć, zgłosić się....Pozdrawiam i powodzenia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! dobrze, że coraz więcej wzorów jest po polsku :)
      Pamiętaj, zapraszam Cię do testowania!!!

      Usuń
  3. Hi, I really do not speak polish, but I always try to unravel your text by google-translation (and sometimes the result sounds really funny ;O). What I did understand today is, that polish knitters think likes most german knitters do, at least as they know knitting since a longer time: long descriptions in patterns are not really necessary or helpful. We (Germans) also need the most important facts only, and if there are techniques, we do not know, we know, where to read and learn about them. And if something seems not to fit perfectly, we dare to change a pattern individually, where it is necessary … there's nothing less attractive than a pattern with 25 pages to read …

    Best regards from Bavaria/Germany, Andrea ;O)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrea, thank you for following my blog despite language problems!
      you got it right, hooray to google translation :)
      it seems we, I mean German and Polish knitters, are similar :)
      and true, a looong pattern is horrible!

      Usuń
  4. Na drutach robię tylko z polskich opisów. Angielskie to dla mnie na razie czarna magia. Uwielbiam wzory ze strony Dropsa, bo są właśnie takie prowadzące za rękę ;-) Próbowałam z innych polskich gazetek, ale opisy w postaci skrótów mnie pokonały :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zauważ, że u Dropsa sam konkretny wzór jest krótki, a do wszystkich potrzebnych umiejętności są odnośniki!
      a co do gazetek, to mam wrażenie, że to jest automatyczne tłumaczenie z angielskiego, bez uwzględnienia jakiejkolwiek polskiej specyfiki, a nawet bez jakiejkolwiek konsultacji z osobą robiącą na drutach!

      zapraszam Cię do testu, jeśli tylko masz ochotę :) zobaczysz, jak wygląda moja wersja polskiego opisu - na razie jeszcze żadna dziewiarka nie narzekała, więc powinno być wykonalne :)

      Usuń
    2. I wcale mi te odnośniki nie przeszkadzają. Może to kwestia tego, że jestem początkującą drutomaniaczką, a może to, że lubię proste wzory, bez jakichś udziwnień, warkoczy i ażurów (najlepiej gładkie albo w paski ;-))

      Zgadzam się z Tobą w 100% co do gazetek. Większe doświadczenie mam z szydełkiem i pomimo tego jak czytam opisy w gazetkach, to jest to dla mnie masło maślane niestety. Aż żal mi osób początkujących, które z takich gazetek próbują się czegoś nauczyć.

      Bardzo chętnie coś dla Ciebie przetestuję i mam nadzieję, że temu podołam :-)

      Usuń
    3. To ja się kiedyś tam zgłoszę z testem! przyślij tylko jakieś namiary - adres na prawym pasku :)

      Usuń
  5. Podziwiam Twoje wzory juz 2gi rok:) Bardzo mi sie podobaja. Niestety nie nosze chust, wiec raczej zadnej nie zrobie, a moje umiejetnosci na razie wystarczaja do zrobienia czapki i szala, ktore coraz lepiej mi wychodza:) W planach mam teraz sweter i skarpetki, ale boje sie porazki;)

    Co do testowania i mentalnosci - ja korzystam ze schematow wzorow sciegow bo opis slowny jest dla mnie nieczytelny. Umysl scisly ze mnie, jak widze schemat, od razu wiem co i jak;) Ale nie korzystam z opisow wykonania - raczej tylko techniki, sposobu ogolnego - a reszte kombinuje sama, uczac sie przy okazji.

    Ciekawe, ze tak roznimy sie miedzy narodami wygoda w korzystaniu ze wzorow - w sumie jesli ktos za nie placi - moze wymagac chocby 50 stron;) ja raczej tez wolalabym opis dosc krotki i liczacy na moja inteligencje/samodzielnosc, bo to rozwija szare komorki i umiejetnosci:) Ale do tego trzeba miec tez pewien poziom umiejetnosci podstawowych i zrozumienia dziewiarstwa, bo ktos poczatkujacy byc moze nie da sobie rady.

    Wiec rozumiem za i przeciw. I zapewne kazda projektantka wzorow wybiera wlasny sposob opisu, ktory jej najbardziej odpowiada. Chyba ze ma wiele czasu i cierpliwosci i np. za dodatkowa oplata;) zrobi opis dla poczatkujacych. Moze to jakas opcja?

    Powodzenia w testowaniu wzorow, opisach wystarczajaco czytelnych i dalszych pomyslach na wzory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja też kiedyś nie nosiłam chust, taka sztuka dla sztuki wydawało mi się to całe ich dzierganie, a potem się wciągnęłam - przestałam nosić golfy i rzeczy ściśle pod szyję, a zaczęłam dodawać chusty, i spodobało mi się :)

      też zdecydowanie wolę schematy, raz popatrzę i wiem, o co chodzi, opisy wydawały mi się całkowicie zbędne, ale kiedyś usłyszałam od pewnej dziewiarki, że ma dysleksję i coś tam jeszcze na dys- i zupełnie nic na takim schemacie nie widzi!
      od tego czasu rozumiem, po co we wzorze powinno też być słownie 'rząd 1: 3prawe, 2 lewe itd'

      Dziękuję za słowa zachęty!!!

      Usuń
  6. Ja dziergam bardzo mało i raczej na poziomie podstawowym, więc nie wypowiadam się na temat (nie)czytelności wzorów. Jednak z wielkim zainteresowaniem przeczytałam tę notkę. Bardzo lubię takie "badania" socjologiczne. Często, niejako z automatu, zakładamy, że ludzie wszędzie są tacy sami, a potem nagle okazuje się, że absolutnie nie. Mnie najbardziej fascynują często drobne, czasami trudne do nazwania niuanse.
    Także proszę o więcej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że Ci się spodobał mój tekst!
      też lubię takie 'badania', a zwłaszcza przekonywanie się samodzielnie 'jacy oni są?' - to chyba takie rozszerzenie mojej pasji do języków, bo interesuje mnie nie tylko sam język, ale i ludzie, którzy nim mówią :)))

      Usuń
  7. Testowakam Twój wzor i bardzo mi się to podobało. Ja to już chyba starej daty jestem bo muszę mieć i opis i schemat ale Twój wpis o testerkach zebrał to o czym już nieraz myślałam Z różnych wzorów robilam i nieraz się zastanawiałam dlaczego z jednych robi się super i jest to przyjemność a inne to ciężka praca bo wzor rozpisany tak ze trzeba się mocno nagimnastykowac Dziękuję za tak trafne ujęcie tematu i mam cichutko nadzieję że jeszcze się kiedyś zakopie na testy ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załapie miało być 😉

      Usuń
    2. No właśnie, każdy wzór jest inny i zawsze musi trafić 'swój na swego', żeby było idealnie!
      ale to zresztą ze wszystkim tak jest - jedne udziergi nam się podobają, inne nie,
      z jednymi ludźmi się dogadujemy idealnie, z innymi mimo starań słabo idzie ...
      dlatego
      mnie wcale nie przeszkadza, że każda 'nacja' ma inny styl i czego innego wymaga, to raczej pomaga w pisaniu i układaniu tego wszystkiego coraz lepiej!

      a nowe testy będą, zgłoszę się do Ciebie z propozycją :) tylko jeszcze nie wiem, kiedy :)))

      Usuń
  8. Opracować dobry opis,to duża sztuka. Nie ten nauczyciel jest najlepszy,który ma najwięcej wiedzy,tylko ten,który potrafi ją przekazać. Tobie zależy na przystępności opisów, opracowujesz i analizujesz je dokładnie,co jest bardzo cenne.Czy zauważyłaś, że Rosjanki tworzą niezbyt długie,jasne opisy? Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście zależy mi, żeby każdemu zaoferować to, co dla niego najprzystępniejsze! to chyba taki nawyk, który nazywa się 'indywidualne podejście do ucznia' :)))

      a co do Rosjanek, to nie mam żadnych doświadczeń,
      niby język znajomy, ale jakoś tak na marginesie, może mam jakiś uraz albo dystans w tamtym kierunku ... ??? i tak się po Twoim komentarzu zaczynam zastanawiać, czy słuszny i zasadny ...

      Usuń
  9. Opowieść bardzo ciekawa :). Podziwiam Twoje chusty (i nie tylko), do tej pory głównie na FB. Natomiast jeśli chodzi o pisanie schematów w różnych językach i to uwzględniając mentalność ludzi danego kraju, to chapeaux-bas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, to moja równoległa pasja, te języki obce! a jak mogę je połączyć z dzierganiem, to mam dwa w jednym i już pełnię szczęścia!

      zapraszam na stałe na bloga! FB to takie krótkie migawki, zdjęcia i parę słów, a tutaj staram się opowiedzieć coś więcej. Czy ciekawie - sama osądź :)))

      Usuń
  10. Raz brałam udział w testowaniu wzoru czapki i miałam tylko jeden problem o czym autorce napisałam:) Dzięki takim testom można się dużo nauczyć:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, to jest świetna nauka, no i po drodze jesteś cały czas pod 'kuratelą' autorki wzoru, i możesz na bieżąco wszystko wyjaśniać i zasięgać pomocy. W razie potrzeby, oczywiście :)

      pozdrawiam wzajemnie :)))

      Usuń
  11. Testowałam tylko raz :-) I to Twój wzór :-) To była wielka przyjemności i dla mnie ogromna odpowiedzialność. Cieszę się z tego ogromnie i miło wspominam :-)
    Z drugiej strony - korzystam ze wzorów na Ravelry od kilku lat i różnie to bywa ze wzorami. Bardzo trafnie nas określiłaś - jestem statystyczną Polką :-) Nie lubię jak cała strona jest napisana o czymś, co mogłoby być zawarte w jednym zdaniu. Tym bardziej, że moja znajomość języka angielskiego jest bardzo podstawowa...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo miło wspominam ten test :)
      i dziękuję za Twoją opinię, to dla mnie kolejne potwierdzenie, żeby polskie wzory robić nieco krótsze i skondensowane :)

      pozdrawiam wzajemnie!

      Usuń
    2. Ja też bardzo miło wspominam ten test :)
      i dziękuję za Twoją opinię, to dla mnie kolejne potwierdzenie, żeby polskie wzory robić nieco krótsze i skondensowane :)

      pozdrawiam wzajemnie!

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz.
Pozdrawiam serdecznie :)