Na ostatnią chwilę.
To znaczy czapka już od połowy lutego jest gotowa, tylko zabrakło mi energii do napisania posta. Przedwiosenne przesilenie?
Czapka powstała przez przypadek, próbowałam sobie taki jeden wzór i zupełnie niechcący i niezgodnie z planem wyszło mi całkowicie co innego. Ale że całkiem nieźle wyszło, to postanowiłam z tego skomponować czapkę.
U mnie zawsze proces twórczy przebiega dość nieświadomie, jak specjalnie chcę coś wymyślić, to raczej mi nie wychodzi, albo wychodzi dość kiepsko. A przez przypadek, to już całkiem sporo fajnych rzeczy powstało.
Czapka została przetestowana i wzór jest opublikowany na Ravelry. To też było fajne doświadczenie, bo miałam kilka testerek, które nigdy ze ściegiem angielskim nie miały do czynienia. Niektóre się nauczyły od razu, a niektóre nie. I powstały wariacje na temat wzoru - niby to samo, a jednak coś innego. Bardzo mi się to spodobało, bo to było odbicie mojego procesu twórczego, też robiłam jedno a wyszło drugie.
Mam nadzieję, że podoba się Wam moja lutowa czapka.
Pozdrawiam bardzo wiosennie i przebiśniegowo :)))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brioche lub ścieg angielski lub patentowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brioche lub ścieg angielski lub patentowy. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 lutego 2015
sobota, 31 stycznia 2015
Zimowa czapka styczniowa
Ostatni dzień stycznia. Od rana pada śnieg. I to jak pada!!! jakby chciał cały miesiąc nadrobić :)
Moja styczniowa czapka w wyzwaniu 12 czapek w jeden rok wygląda tak:
A jak ją przewrócić na drugą stronę - to wtedy tak:
Czapka jest zrobiona po części ściegiem angielskim, a po części double knitting. Plus warkocze i dwa kolory. Pomysł całkowicie własny.
Trochę to wyzwanie na ostatnią chwilę, ale zdążyłam. Na luty mam plan pospieszyć się bardziej.
Pozdrawiam zimowo, wyzwaniowo, śnieżnie :)))
Moja styczniowa czapka w wyzwaniu 12 czapek w jeden rok wygląda tak:
A jak ją przewrócić na drugą stronę - to wtedy tak:
Czapka jest zrobiona po części ściegiem angielskim, a po części double knitting. Plus warkocze i dwa kolory. Pomysł całkowicie własny.
Trochę to wyzwanie na ostatnią chwilę, ale zdążyłam. Na luty mam plan pospieszyć się bardziej.
Pozdrawiam zimowo, wyzwaniowo, śnieżnie :)))
środa, 10 grudnia 2014
WCiD - Bogumił, Barbara i czapka zagwozdka
Ze zdumieniem odkryłam, że dzisiaj środa. Tamtą przegapiłam, głównie z racji problemów z komputerem, jakoś tak odmówił współpracy, i niewiele brakowałoby, żeby i dzisiejsze Wspólne Czytanie i Dzierganie u Maknety przeszło obok mnie.
Całe szczęście inne dziewiarki czuwają i publikują posty, a ja dzięki temu w ostatniej chwili dziennego światła cyknęłam fotkę, no i teraz biorę się za pisanie.
Zacznę od zaległości, przez kilka ostatnich WCiDów na tapecie była u mnie czapka czerwono-czarna. Jakoś powoli mi szła, była taką odskocznią na 'w międzyczasie robótkowym'. Wreszcie skończona i mogę zaprezentować wersję spersonalizowaną LILYNET:
Czapka jest dwustronna, z jednej strony w kratkę, a z drugiej w paski, wygląda zupełnie inaczej, i to mi się w niej bardzo podoba.
Nie jest to pierwsza czapka, którą zrobiłam według tego wzoru, była już zielona. Lubię skomplikowane wzory, przekładanie oczek, narzucanie, krzyżowanie itd. Ta czapka jest wprost idealna dla takiego kogoś jak ja.
A ja robię sobie kolejną czapkę. Zagwozdkę, bo będzie wymagała pomyślenia. Mam trochę takiej fajnej wełny w kolorze głównie fioletowym z różnymi odcieniami. Zaczęłam taką zwyczajną ciepłą czapę, ale już widzę, że nie wystarczy tego fioletu. Muszę coś do niej dodać, i to tak, żeby nie rzucało się w oczy za bardzo. Pewne pomysły już mam, wymagają sprawdzenia, czy to zadziała.
Nic nie czytam. Przez ostatnie 2 tygodnie TVP Historia powtarzało 'Noce i dnie', oglądałam codziennie z dużą przyjemnością, a teraz słucham audiobooka. Pięć tomów, więc będę mieć zajęcie na jakiś czas. Co mi bardzo odpowiada :)
Pozdrawiam wspólnie z Niechcicami :)
Całe szczęście inne dziewiarki czuwają i publikują posty, a ja dzięki temu w ostatniej chwili dziennego światła cyknęłam fotkę, no i teraz biorę się za pisanie.
Zacznę od zaległości, przez kilka ostatnich WCiDów na tapecie była u mnie czapka czerwono-czarna. Jakoś powoli mi szła, była taką odskocznią na 'w międzyczasie robótkowym'. Wreszcie skończona i mogę zaprezentować wersję spersonalizowaną LILYNET:
Czapka jest dwustronna, z jednej strony w kratkę, a z drugiej w paski, wygląda zupełnie inaczej, i to mi się w niej bardzo podoba.
Nie jest to pierwsza czapka, którą zrobiłam według tego wzoru, była już zielona. Lubię skomplikowane wzory, przekładanie oczek, narzucanie, krzyżowanie itd. Ta czapka jest wprost idealna dla takiego kogoś jak ja.
A ja robię sobie kolejną czapkę. Zagwozdkę, bo będzie wymagała pomyślenia. Mam trochę takiej fajnej wełny w kolorze głównie fioletowym z różnymi odcieniami. Zaczęłam taką zwyczajną ciepłą czapę, ale już widzę, że nie wystarczy tego fioletu. Muszę coś do niej dodać, i to tak, żeby nie rzucało się w oczy za bardzo. Pewne pomysły już mam, wymagają sprawdzenia, czy to zadziała.
Nic nie czytam. Przez ostatnie 2 tygodnie TVP Historia powtarzało 'Noce i dnie', oglądałam codziennie z dużą przyjemnością, a teraz słucham audiobooka. Pięć tomów, więc będę mieć zajęcie na jakiś czas. Co mi bardzo odpowiada :)
czwartek, 27 listopada 2014
WCiD - Wallander i czapka brioszka
Z lekkim poślizgiem przyłączam się do środowego WCiD - Wspólnego Czytania i Dziergania - u Maknety.
Już czwartek, ale jeszcze rano :)
Robótkowo jakoś tak bez zmian, mnóstwo rzeczy pozaczynanych albo na etapie wciągania nitek, albo na etapie koncepcji, albo na etapie dopasowywania koncepcji do nowej koncepcji ... Jakoś nieogarnięta jestem. Na zdjęciu lekko posunięta do przodu (o jakieś 2cm raptem) czapka brioszka, która ma być dwukolorowa, w kratkę i z elementami double knitting. Tu akurat wiem konkretnie, co chcę osiągnąć, tylko mam niemoc twórczą.
Czytam Wallandera. Lubię go, jest taki zwyczajny, a jednocześnie niezwyczajny. Dodatkowym plusem książki są spore partie, których akcja toczy się w Afryce Południowej. I tutaj podwójny bonus - Szwecja jest krajem intrygującym, niby tak blisko, a ludzie jakoś zupełnie inaczej myślą i reagują, i to jest takie ciekawe. A tu jeszcze drugi intrygujący kraj, gdzie ludzie jeszcze egzotyczniej myślą i czują. Polecam :)
Pozdrawiam porannie i mgliście :)
Już czwartek, ale jeszcze rano :)
Robótkowo jakoś tak bez zmian, mnóstwo rzeczy pozaczynanych albo na etapie wciągania nitek, albo na etapie koncepcji, albo na etapie dopasowywania koncepcji do nowej koncepcji ... Jakoś nieogarnięta jestem. Na zdjęciu lekko posunięta do przodu (o jakieś 2cm raptem) czapka brioszka, która ma być dwukolorowa, w kratkę i z elementami double knitting. Tu akurat wiem konkretnie, co chcę osiągnąć, tylko mam niemoc twórczą.
Czytam Wallandera. Lubię go, jest taki zwyczajny, a jednocześnie niezwyczajny. Dodatkowym plusem książki są spore partie, których akcja toczy się w Afryce Południowej. I tutaj podwójny bonus - Szwecja jest krajem intrygującym, niby tak blisko, a ludzie jakoś zupełnie inaczej myślą i reagują, i to jest takie ciekawe. A tu jeszcze drugi intrygujący kraj, gdzie ludzie jeszcze egzotyczniej myślą i czują. Polecam :)
Pozdrawiam porannie i mgliście :)
wtorek, 18 listopada 2014
Flamingi dwa - na zimę mroźną i śnieżną
W środowym WCiDzie prezentowałam rozpoczęte czapki. Skończyłam obie, a że są według tego samego wzoru i różnią się tylko kolorem i rodzajem włóczki - postanowiłam przedstawić obie w tym samym poście. Będą to moje listopadowe czapki w akcji 12 czapek w jeden rok.
Pierwsza jest brązowa :
A druga popielata :
Wzór nazywa się Flaming Hat, troszkę wymaga koncentracji na początku, ale jak się już załapie, o co chodzi, to idzie samo. Czapki wychodzą bardzo ciepłe i konkretne, ale takie właśnie lubię. No i są dwustronne, co daje w sumie cztery możliwości kolorystyczne. Ja osobiście wolę, jak to ciemniejsze jest w tle, ale to już kwestia gustu.
Zima idzie! Trzymajcie się wszystkie ciepło i noście czapki przy tym zimnie :)))
Pierwsza jest brązowa :
Zima idzie! Trzymajcie się wszystkie ciepło i noście czapki przy tym zimnie :)))
środa, 12 listopada 2014
WCiD - Brioche i Marininy Męskie Gry
Środa goni środę, miałam ambitny plan pojawić się na blogu w ostatnim tygodniu, a tu sobie dzisiaj rano ze zdumieniem uświadomiłam, że już kolejne Wspólne Czytanie i Dzierganie u Maknety. I nie ma przeproś, post dzierganiowo-czytelniczy.
Jak wspominałam tydzień temu, przerzuciłam się z żakardów na brioche / ścieg angielski / patentowy, i widzę, że znowu mnie mocno wzięło. Zamiast sobie po prostu dziergać i patrzeć jak wychodzi, zaczęłam realizować pomysły i zaczynać robótki. Wszystkie są w stanie początkowym, dochodziłam do etapu, gdy zostaje już samo dzierganie, bez pracy koncepcyjnej, i przechodziłam do następnej. Teraz sobie będę już tylko dziergać, bo zabrakło mi drutów i muszę pokończyć pozaczynane.
Czytam kolejną Marininę. Trochę się gubię w tych nazwiskach i otczestwach, ale twardo brnę do przodu.
Ponoć 80% prac magisterskich w Polsce to plagiaty lub kompilacje. Pozdrawiam mimo to optymistycznie :)))
Jak wspominałam tydzień temu, przerzuciłam się z żakardów na brioche / ścieg angielski / patentowy, i widzę, że znowu mnie mocno wzięło. Zamiast sobie po prostu dziergać i patrzeć jak wychodzi, zaczęłam realizować pomysły i zaczynać robótki. Wszystkie są w stanie początkowym, dochodziłam do etapu, gdy zostaje już samo dzierganie, bez pracy koncepcyjnej, i przechodziłam do następnej. Teraz sobie będę już tylko dziergać, bo zabrakło mi drutów i muszę pokończyć pozaczynane.
Czytam kolejną Marininę. Trochę się gubię w tych nazwiskach i otczestwach, ale twardo brnę do przodu.
Ponoć 80% prac magisterskich w Polsce to plagiaty lub kompilacje. Pozdrawiam mimo to optymistycznie :)))
środa, 5 listopada 2014
Yarn Along - Brioche i Malowany Welon
Hello-ek wszyskim :) jaki piękny dzień dzisiaj! trochę głowę urywa, ale poza tym - przepiękny!
Tak jak zapowiadałam - koniec z żakardami. Na jakiś czas oczywiście tylko, a ja przerzucam się na briocha.
Zaczęłam tydzień od Lilynet, przeuroczej czapki dość skomplikowanej, bo i brioche, i double knitting i jeszcze do tego krzyżowanie oczek. Wygląda tak:
Nie jest taka straszna jak już się opanuje to narzucanie i krzyżowanie oczek, co prawda zajmuje to chwilę (dłuższą), ale potem to już sama przyjemność z robienia. Oraz dodatkowy bonus, o którym nie ma nic we wzorze - czapka wychodzi dwustronna :

Zaczęłam już kolejną briochkę, chusta testowana dla Elki, w ramach serii Flaminga. Kiedyś zrobiłam czapkę wg tego wzoru, wyszła bardzo efektownie i wzbudza duże zainteresowanie. Teraz leci chusta, niby podobnie, a jedna trochę się różni, przede
wszystkim tym, że czapka na okrągło a chusta na płasko, i trzeba opanować
trochę inne narzucanie i przekładanie oczek.
Pozdrawiam wszystkich i życzę udanego tygodnia :)))
Tak jak zapowiadałam - koniec z żakardami. Na jakiś czas oczywiście tylko, a ja przerzucam się na briocha.
Zaczęłam tydzień od Lilynet, przeuroczej czapki dość skomplikowanej, bo i brioche, i double knitting i jeszcze do tego krzyżowanie oczek. Wygląda tak:
Nie jest taka straszna jak już się opanuje to narzucanie i krzyżowanie oczek, co prawda zajmuje to chwilę (dłuższą), ale potem to już sama przyjemność z robienia. Oraz dodatkowy bonus, o którym nie ma nic we wzorze - czapka wychodzi dwustronna :
Czapka jest dość gruba i pewnie ciepła, na razie nie było okazji wypróbować. Z drugiej strony nie jest nadmiernie ścisła, są pewne przewiewy, i to chyba dobrze.
Zakończenie sobie trochę zmodyfikowałam, powinno być samo double knitting, czyli po prostu jeden kolor i nic więcej, postarałam się trochę urozmaicić i wyszło jak poniżej. Na tej ciemniejszej stronie trochę mniej widać, w noszeniu prezentuje się wyraźniej.
Czytam 'Malowany Welon' W. Somerset Maughama. Wciągnęło mnie i ubawiło.
Rzecz dzieje się jakieś sto lat temu, główna bohaterka wychodzi za mąż
za lekarza bakteriologa i jedzie z nim do Chin. Nie kocha go, ale zależy
jej, żeby wziąć ślub przed młodszą siostrą. Życie w koloniach nieco ją
rozczarowuje, na pocieszenie nawiązuje romans z żonatym karierowiczem.
Mąż ją kocha, a gdy odkrywa romans, stawia jej ultimatum : albo pojedzie
z nim do miejscowości, w której wybuchła epidemia cholery (jest wszak
lekarzem bakteriologiem), albo poda wniosek o rozwód, co ją całkowicie
zniszczy towarzysko (sto lat temu). Daje jej jeszcze trzecią możliwość - sama może podać wniosek o rozwód pod warunkiem, że
dostanie pisemne zapewnienie od kochanka, że ożeni się z nią w tydzień
od uprawomocnienia rozwodu. Oczywiście, kochanek umywa ręce i pozostaje
epidemia cholery.
Co dalej, jeszcze nie wiem. Czyta się bardzo dobrze,
polecam :)
wtorek, 23 września 2014
Brioche w prawie kratkę
Wzięło mnie ostatnio na kolory.
Nie lubię włóczek cieniowanych, bo zawsze mam wrażenie, że cała przyjemność tworzenia czegoś nowego zostaje mi zabrana. Producent już wybrał i wymieszał kolory, pozostaje tylko przerobić włóczkę, najlepiej najprostszym ściegiem, żeby te kolory odpowiednio wyeksponować. Żadne wymyślne wzory się nie sprawdzają, bo pomieszany kolor skutecznie tłumi fakturę.
Dlatego preferuję kolory 'pojedyncze', a jeśli coś ma być dwu- lub wielokolorowe, to takie, które się ze sobą nie zlewają. Zresztą, lubię też kontrasty.
Gdy więc zobaczyłam upiorny oranżyk, a obok niego czarny, od razu się zachwyciłam. Zestaw jak dla mnie wymarzony.
I powstało takie coś. Zaczęłam briochem, bardzo lubię ten ścieg, stwarza niezwykle dużo możliwości.
Po paru okrążeniach doszłam do wniosku, że tego pomarańczowego jest trochę więcej i może nie starczyć. Zaczęłam więc robić paski samego oranżu.
Szło fajnie, motki się wyrównały, za to pojawiła się kwestia zakończenia. Wymyśliłam naprędce, żeby zrobić takie rozcięcie na cztery części. Niestety, nie przemyślałam tej sprawy przed zaczęciem, i okazało się, że mam za dużo oczek. O cztery sztuki.
Właściwie to w ogóle nie myślałam o zakończeniu wcześniej niż to było konieczne. I ta metoda zdecydowanie nie jest do naśladowania!
Efekt jak widać poniżej, nie jest źle, ale mogłoby być piękniej ...

Jako, że to brioche, czapka jest dwustronna. Bonusem dodatkowym jest, że te paski tak trochę robią wrażenie kratki. Ładne, nie da się ukryć :)
Pozdrawiam jesiennie :) już nawet według astronomii jesień jest, i to nawet bardzo jest :)
Nie lubię włóczek cieniowanych, bo zawsze mam wrażenie, że cała przyjemność tworzenia czegoś nowego zostaje mi zabrana. Producent już wybrał i wymieszał kolory, pozostaje tylko przerobić włóczkę, najlepiej najprostszym ściegiem, żeby te kolory odpowiednio wyeksponować. Żadne wymyślne wzory się nie sprawdzają, bo pomieszany kolor skutecznie tłumi fakturę.
Dlatego preferuję kolory 'pojedyncze', a jeśli coś ma być dwu- lub wielokolorowe, to takie, które się ze sobą nie zlewają. Zresztą, lubię też kontrasty.
Gdy więc zobaczyłam upiorny oranżyk, a obok niego czarny, od razu się zachwyciłam. Zestaw jak dla mnie wymarzony.
I powstało takie coś. Zaczęłam briochem, bardzo lubię ten ścieg, stwarza niezwykle dużo możliwości.
Po paru okrążeniach doszłam do wniosku, że tego pomarańczowego jest trochę więcej i może nie starczyć. Zaczęłam więc robić paski samego oranżu.
Właściwie to w ogóle nie myślałam o zakończeniu wcześniej niż to było konieczne. I ta metoda zdecydowanie nie jest do naśladowania!
Efekt jak widać poniżej, nie jest źle, ale mogłoby być piękniej ...
Jako, że to brioche, czapka jest dwustronna. Bonusem dodatkowym jest, że te paski tak trochę robią wrażenie kratki. Ładne, nie da się ukryć :)
Pozdrawiam jesiennie :) już nawet według astronomii jesień jest, i to nawet bardzo jest :)
środa, 26 lutego 2014
Yarn Along - Flaming i Budapeszt Noir
Środa, więc wyzwanie u Maknety - bannerek na lewo :)))
Jak dobrze, że się wciągnęłam w to wyzwanie, jest to właściwie jedyna rozrywkowa rzecz, którą udaje mi się zrobić pomiędzy pracą, domem i szpitalem. Tak się jakoś wpisało w mój system myślenia o rzeczach, których nie odpuszczam, i bardzo się z tego cieszę :)))
Czytelniczo kryminał "Budapeszt Noir". Czytam go od soboty i machnęłam dopiero sto stron. Powolutku idzie z racji zabiegania, bo w sumie dość ciekawy i chętnie bym go skończyła jak najszybciej. Polecam.
Robótkowo Flaming Hat, test dla Lady in Yarn czyli Elki. Robiony bardzo długo i powoli, w końcu, w końcu i nareszcie gotowy. W moich ulubionych kolorach niebieskich, prezentuje się bardzo efektownie.
Jak widać, jest to czapko-beret, dwustronny, dość ciepły, a z racji ciekawego wzoru wzbudzający spore zainteresowanie otoczenia.
Witam serdecznie nową obserwatorkę, pozdrawiam wszystkich promiennie i radośnie :))) Dziś dzień dobrych wiadomości, czego i Wam życzę :)))
Jak dobrze, że się wciągnęłam w to wyzwanie, jest to właściwie jedyna rozrywkowa rzecz, którą udaje mi się zrobić pomiędzy pracą, domem i szpitalem. Tak się jakoś wpisało w mój system myślenia o rzeczach, których nie odpuszczam, i bardzo się z tego cieszę :)))
Czytelniczo kryminał "Budapeszt Noir". Czytam go od soboty i machnęłam dopiero sto stron. Powolutku idzie z racji zabiegania, bo w sumie dość ciekawy i chętnie bym go skończyła jak najszybciej. Polecam.
Robótkowo Flaming Hat, test dla Lady in Yarn czyli Elki. Robiony bardzo długo i powoli, w końcu, w końcu i nareszcie gotowy. W moich ulubionych kolorach niebieskich, prezentuje się bardzo efektownie.
Jak widać, jest to czapko-beret, dwustronny, dość ciepły, a z racji ciekawego wzoru wzbudzający spore zainteresowanie otoczenia.
Witam serdecznie nową obserwatorkę, pozdrawiam wszystkich promiennie i radośnie :))) Dziś dzień dobrych wiadomości, czego i Wam życzę :)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)