piątek, 18 lipca 2014

Wyzwanie blogowe dzień 5

Mój typowy dzień - chyba najtrudniej napisać coś ciekawego na ten temat :)

Wakacje, więc wstaję ... gdy się obudzę i uznam, że już dość spania. Powolne przygotowanie się do całego dnia, śniadanie, jakaś lektura.
Wyciągam rower, i otwiera się wiele możliwości. Na rynek (bazar/targ) po zakupy, do biblioteki po nowe książki i audiobooki, na rehabilitację po lepszą formę, do ciuchlandu bo poza wakacjami nie ma na to czasu, do klasztoru posiedzieć i pokontemplować, do lasu i za miasto po świeższe powietrze i kontakt z naturą, do lekarza, na badania. Zależy, jak się ułoży dzień. Pełna dowolność oprócz z góry ustalonych terminów.


Oczywiście nieco prac domowych, tego się nie da uniknąć.
Życie rodzinne i towarzyskie.
Robótki ręczne, czasami jakiś film, czasami komputer (choć są dni, gdy go w ogóle nie włączam).
Jednym słowem, odpoczynek, regeneracja formy i pełen relaks :)
Czego i Wam wszystkim życzę :)))

11 komentarzy:

  1. Super, ze wszedzei jezdzisz rowerem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię w lecie samochodu, unikam ze wszystkich sił.

      Usuń
  2. ale musisz mieć kondycje no no zazdroszczę :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprost przeciwnie, na piechotę nie dałabym rady nawet jednej dziesiątej tego, co na rowerze. Ja mieszkam w małej miejscowości i nie są to jakieś wielkie dystanse do pokonania :)

      Usuń
  3. Tez codziennie jeżdżę rowerem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lato najlepszy środek lokomocji :)

      Usuń
  4. Fajnie Ci :)
    Ja rowerem ostatnio jeżdżę jak się bardzo śpieszę. Ale to żadna przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rzeczywiście żadna. Ja w lecie rzadko się spieszę, dlatego lubię.

      Usuń
  5. Rower od lat to mój podstawowy środek transportu. Jeżdżę nim praktycznie wszędzie.
    Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że sezonowy ...

      Usuń
    2. Ja jeżdżę cały rok za wyjątkiem wielkich mrozów i wysokich śniegów. W ciągu ostatniego roku odstawiłam rower tylko na 2 tygodnie, bo tyle trwała ostatnia zima. No w końcu nie jestem z cukru ....haha....
      Pozdrawiam Dorota

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz.
Pozdrawiam serdecznie :)